Wybieracie termin –  Ja dostosowuję się do Was. Pojadę w dowolne miejsce, czy to będą surowe góry, klimatyczne stare kamienice, czy plaża o zachodzie słońca. Nie bawię się w ustawianie Was co do milimetra i nie wywieram presji czasu, bo sesja to ma być dla Was moment oddechu i nacieszenia się sobą już po całym weselnym zamieszaniu.

Lojalnie uprzedzam: u mnie nie ma zdjęć z szablonu. Każda para to inna historia, więc nawet jeśli miejsce się powtarza, efekt końcowy zawsze jest inny. Jeśli nie macie pomysłu na lokalizację, spokojnie – sypię propozycjami z rękawa. Poświęcę Wam tyle czasu, ile będzie trzeba, żebyśmy obaj byli zadowoleni z efektu, bo na bylejakość szkoda mojego i Waszego zachodu.